2012/11/06

Kaczor Daffy

Żeby zapomnieć o złych rzeczach "bajkowy" post :)

~ ~ ~ ~

Tytuł: "Kaczor Daffy"
Pierwszy odcinek: "Polowanie na kaczki"
Został wyemitowany w 1937 roku, jest więc starszy niż Królik Bugs.
Twórca: Tex Awery (twórca Królika Bugsa) oraz Bob Clampett
Cechy charakterystyczne: niewiarygodne poczucie humoru oraz nerwowość.
Ilość odcinków: 131 (do roku 1968; potem powstawały filmy i seriale)

* Bajka ma 75 lat i jest starsza od Królika Bugsa o 3 lata.

* Kaczora Daffy’ego obchodzi tylko jedno – Kaczor Daffy! Samolubny, nadąsany i rozkwakany Kaczor Daffy zawsze stawia się Bugsowi, Porky’emu, Elmerowi i reszcie, ale tak naprawdę jego największym wrogiem jest on sam. Daffy sam się nakręca i często wpada w furię, co zawsze obraca się przeciwko niemu.
Daffy jest chytry i opryskliwy, zarazem inteligentny i przebiegły. Postać ta jest średniego wzrostu, ma czarne pióra, biały pasek na szyi, pomarańczowe nogi i pomarańczowy dziób.

* Co ja sądzę o tej bajce ? Nie mam jakiegoś szczególnego zdania. Kiedyś oglądałam ją z sympatią, a teraz ? Nie wiem, stosunek obojętny XD Zresztą skleroza też robi swoje :D
A co Wy o niej sądzicie ?

Filmik z oryginalnym dubbingiem z 1993 roku ! ♥

2012/11/02

Zaduszki

Tak, dobrze widzicie - dzisiaj mam dla Was dwa posty. Jeden z cyklu "bajkowych", a drugi (ten, który właśnie czytacie) "zwykły". Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was za dużo, i że z przyjemnością przeczytacie je oba :)

~ ~ ~ ~

Dzisiaj Zaduszki - dzień poświęcony pamięci zmarłych.


* Genezą Zaduszek były uroczystości pogańskich Słowian (Dziadów), które obchodzono cztery razy w ciągu roku. Początkowo Kościół katolicki zmniejszył liczbę świąt do dwóch w roku, od X w. utrzymano tylko jedno święto (Wszystkich Świętych). Jeszcze przez kilka lat po 1945 w dniu 2 listopada oficjalnie świętowano w Polsce Dzień Zaduszny, obecnie główne uroczystości kościelne poświęcone zmarłym odbywają się 1 listopada, tj. w dniu Wszystkich Świętych.
* Zaduszki to dzień modlitw za zmarłych, których dusze przebywają w czyśćcu, odwiedzania cmentarzy i zapalania na grobach świateł, które symbolizują nieśmiertelność duszy. 
* Tradycja stawiania zniczy na grobach wywodzi się z dawnego pogańskiego zwyczaju rozpalania ognisk na mogiłach, wierzono bowiem, że ogrzeją one błąkające się po ziemi dusze.
* Dawniej zwyczaj zakazywał tego dnia wykonywania niektórych czynności, aby nie skaleczyć, nie rozgnieść czy w inny sposób nie znieważyć odwiedzającej dom duszy. Zakazane było: klepanie masła, deptanie kapustymaglowanieprzędzenie i tkanie, cięcie sieczki, wylewanie pomyj i spluwanie.

Wieczorem cmentarz rozświetlony jest tysiącami różnokolorowych zniczy. Zimne powietrze wdziera się w każdy zakamarek ciała, przeszywając na wskroś, jednak w tym dniu to jakoś nie przeszkadza. Stoimy nad grobami naszych bliskich, wspominając ich. Szkoda tylko, że pamiętamy o nich tylko w te dwa dni w roku...



Chciałabym również wspomnieć o tych, którzy odeszli od Nas w 2012 roku:
* Wisława Szymborska
* Whitney Houston
* Tony Scott
* Robin Gibb
* Andrzej Łapicki
* Neil Armstrong
* Irena Jarocka
* Włodzimierz Smolarek
* Jerzy Kulej
* Przemysław Gintrowski

Na zawsze te osoby pozostaną w naszej pamięci. Nadal nie mogę uwierzyć w śmierć Whitney Houston albo Neila Armstronga. Byli wybitnymi ludźmi, o których nasze dzieci będą się uczyć. 

~ ~ ~ ~

Co u mnie zapytacie ? Otóż w sumie to nic. Dzisiejszy dzień spędziłam na nic nie robieniu, odpoczywając i relaksując się. Trzeba sobie zrobić raz na tydzień dzień wolny od nauki :) Ale jutro wracam do moich książek, bo...wiecie co ? Tak naprawdę to nie odpoczęłam jakoś dzisiaj, gdyż wiecznie myślałam o książkach i nauce. Snułam się po domu, surfowałam jakoś bez celu po internecie i tylko wypatrywałam, kiedy za oknem zapadnie zmrok a na zegarze wskazówki wskażą godzinę wieczorną, abym mogła się wybrać na cmentarz. 
Z pozytywnych rzeczy, które mnie dzisiaj spotkały to przepiękny zachód słońca ♥ oraz słodkie mandarynki, których smak przybliża mnie do świąt. 

~ ~ ~ ~

Pogoda już w niczym nie przypomina słonecznego i ciepłego października. W powietrzu niezaprzeczalnie czuć zimę. Gdy wychodzimy z domu rankiem lub późnym popołudniem w naszej garderobie nie może już zabraknąć zimowej kurtki, kozaków, szalika oraz (tak, dobrze widzicie) czapki i rękawiczek. Coraz częściej wieje zimny i przenikliwy wiatr oraz towarzyszą mu opady deszczu.



* * * 

Zdjęcia na dzisiaj: przepiękne niebo ♥ (zdjęcia z dzisiaj)




Królik Bugs

Pisząc ostatniego posta całkiem spontanicznie wpadłam na pomysł przybliżenia Wam, a raczej przypomnienia bajek naszego dzieciństwa.
Jak wszyscy doskonale wiecie dzisiejsze bajki nie mają nic wspólnego z tymi kreskówkami, nad którymi spędzaliśmy długie godziny - wszystko zrobione komputerowo, 3D i tym podobne udziwnienia. Nie mają one nic wspólnego z naszym dzieciństwem. Dlatego zafunduję Wam (i tym samym sobie) mały powrót do przeszłości.

~ ~ ~ ~

Pierwszą bajką, o której wspomniałam był "Tom i Jerry". Do niej jednak jeszcze kiedyś wrócę, gdyż była to tylko zapowiedź tego, co w najbliższym czasie będzie się działo na blogu w "bajkowych" postach.
Ale teraz, przystępujemy do pierwszego bajkowego posta. Posty te będą albo przeplatane tzw. "postami zwykłymi" lub w "postach bajkowych" będą się pojawiać się aktualne informacje z mojego życia, o ile nie będzie ich dużo.
Każdy taki post będzie miał mniej więcej podobną formę. Nie chcę , żebyście czuli się zagubieni, gdyby w każdym poście miało to wyglądać inaczej.

~ ~ ~ ~

Tytuł: "Królik Bugs"
Pierwszy odcinek: "Gonić króliczka"
Został wyemitowany 27 lipca 1940 - a więc w czasach II wojny światowej. Trwał 7 minut.
Twórca: Tex Awery
Kiedy powstał: Królik Bugs został wymyślony w 1938 roku przez Texa Awery'ego i Chucka Jonesa.
Cechy charakterystyczne:  Bugs często chrupie marchewkę i powtarza "Co jest, doktorku ?"
Ilość odcinków: 167 (do roku 1964; potem powstawały filmy i seriale)
Ciekawostka: Królik Bugs posiada swoją gwiazdę w Hollywoodzkiej Alei Sław



* Bajka ta jest bardzo stara. Sama nawet nie wiedziałam, że ma już (licząc od daty pierwszej emisji) 72 lata ! To naprawdę sporo jak na kreskówkę. 

* Królik Bugs zawsze ma w zanadrzu dowcipną ripostę, w kryzysowej sytuacji zachowuje stoicki spokój i potrafi wykiwać każdego przeciwnika ze Zwariowanych Melodii, który odważy się zakłócić jego święty spokój. Niezależnie od tego, komu musi stawić czoła – Elmerowi, Samowi, Marvinowi czy Daffy’emu – on zawsze wychodzi zwycięsko z każdej potyczki na słowa, z wdziękiem chrupiąc marchewkę.

* Królik Bugs nie był jakąś moją najbardziej ulubioną bajką, jednak pomimo tego, mam do tej kreskówki jakiś taki ciepły sentyment. W dzieciństwie oglądałam jej bardzo mało, może dlatego teraz za bardzo jej już nie pamiętam. Jednak w mojej pamięci na zawsze pozostanie charakterystyczny głos "Eee...co jest doktorku ?" i odgłos chrupania marchewki. 
A co Wy sądzicie o tej bajce ? 



2012/10/31

Halloween - to dzisiaj

Halloween - hasło, które spędza sen z powiek wielu konserwatystom. Ja jednak nie chcę się skupiać na tym aspekcie tego zwyczaju, tylko przedstawię Wam kilka informacji na jego temat.



Wbrew pozorom nie jest to "nowe" święto. Liczy ono już sobie 2000 lat, a zapoczątkował je Celtycki lud, obchodząc 31 października święto zwane "Wigilią Wszystkich Świętych". Według dawnych wierzeń dusze zmarłych wracały w następnym roku na ziemię, żeby wejść w ciała żywych. Aby temu zapobiec, 31 października Celtowie konstruowali przeróżne, straszne maski i przebrania, mające imitować demony i upiory. Przebrani tańczyli wokół rozpalonych ognisk, robiąc dużo hałasu, żeby je odpędzić, jak najdalej od ludzkich siedzib. Był to dobry czas na wróżenie, gdyż uważano, że otwierają się wrota przyszłości, a mnogość przebywających na ziemi dusz, pomaga wróżbitom.
Dopiero w XIX wieku to nietypowe święto przywędrowało, wraz z irlandzkimi imigrantami, do Ameryki.

Dziś jest to jedno z ulubionych świąt mieszkańców nowego kontynentu. 
Halloween zagnieździło się w amerykańskiej kulturze na stałe. W nocy z 31 października na 1 listopada, miłośnicy Halloween, podobnie jak starożytni Celtowie, przebierają się za duchy, potwory i czarownice i urządzają pochody przez ulice miast.



Święto, to ma jednak inne oblicze. Dziś oznacza, przede wszystkim dobrą zabawę. Najsłynniejsza halloweenowa parada odbywa się co roku w Greenwich Village na nowojorskim Manhattanie i jest organizowana głównie przez miejscowych gejów.
Tej nocy przebrane dzieci chodzą grupami od domu do domu, pukają do drzwi i domagają się słodyczy - jeśli ich nie otrzymają, straszą gospodarzy. Obyczaj ten, zwany "trick or treat" (sztuczka albo poczęstunek), wywodzi się z czasów wczesnego średniowiecza. Ówcześni chrześcijanie podczas uroczystości Wszystkich Świętych, chodzili z wioski do wioski, żebrząc o "ciasto dla duszy", czyli chleb z rodzynkami. Ofiarodawcom obiecywali modlitwy za dusze ich bliskich zmarłych.
A więc jak widzimy nie wszystko co związane z Halloween pochodzi od pogan.



Z Halloween związanych jest wiele zabaw i zwyczajów. Najbardziej znane z nich to:
* Scary Farm (straszne farmy, czyli zaadaptowane na ten cel duże przestrzenie, gdzie tworzone są specjalne scenerie, wyglądające jak wystrój planów grozy takich jak "Drakula" lub "Mumia")
* Trick or Treat (najbardziej znana zabawa, kojarzona przez wszystkich, występująca w wielu amerykańskich filmach - dzieci chodzą po okolicy i odwiedzają mieszkańców zbierając słodycze)
* Apple bobbing (łapanie jabłek w miednicy)


Zabaw jest naprawdę wiele i trudno je wszystkie tutaj wymienić. 

Halloween jak każde święto ma swoje symbole:
* wydrążona dynia - inaczej Jack-o'-lantern (jeden z najbardziej znanych symboli na całej kuli ziemskiej)

deviantart.com
* nietoperze
* czarownice
* czarne koty
* przebieranie się w kostiumy
* kolory: czarny i pomarańczowy
* w Irlandii obowiązuje zasada, że po 1 listopada nie zbiera się dzikich owoców, bo mogą być zatrute

Halloween przywędrowało do Polski w latach 90 - tych. Nie jest tak popularne jak w USA, Kanadzie czy też Wielkiej Brytanii. 

Czy sama popieram to święto ? Nie postrzegam tego w takich kategoriach. Żyjemy w takim społeczeństwie, że powinniśmy być otwarci na wiele nowości. Halloween samo w sobie nie jest złe. Czasami warto się zabawić :)
I dlatego nie roztrząsam tutaj poglądów "przeciw", tylko skupiam się na pozytywnym aspekcie tego obrzędu. 


I jeszcze na koniec, związana z Halloween mała anegdotka, 100 % autentyczna.

Pamiętam jak byłam w podstawówce, to nauczycielka angielskiego postanowiła zorganizować imprezę Halloweenową. Pech chciał, że właśnie tego dnia co miała się odbyć impreza,  w kościele była jakaś msza albo nabożeństwo różańcowe (już teraz nie pamiętam w jakiej intencji, grunt że ważna dla katechetki). Oczywiście szkolna katechetka, gdy tylko się o tym dowiedziała, zaraz pobiegła (tak, to określenie jak najbardziej trafne) do anglistki i starała jej się to wyperswadować. Pech chciał, że rozmowa toczyła się na szkolnym korytarzu na przerwie. Oczywiście, jak to w szkole, zaraz zebrała się spora grupka gapiów i z zapartym tchem i o mało nie pokładając się ze śmiechu, słuchała wymiany zdań pomiędzy dwiema paniami. Sytuacja była o tyle komiczna, że katechetka wzrostem nie grzeszyła - liczyła sobie jeden metr i pięćdziesiąt centymetrów - a nauczycielka angielskiego w szpilkach miała wzrost około jednego metra i osiemdziesięciu centymetrów. Głosy pań roznosiły się po całym korytarzu, a one zdawały się nie widzieć tych wszystkich uczniów (bo w tym czasie zebrała się tam już prawie cała szkoła). Wszyscy myśleli, że zaraz dojdzie do rękoczynów (niestety, nie doszło). Sytuację uratował dzwonek na lekcję. Panie zaskoczone tym, że ktoś (w tym przypadku dzwonek) ośmielił się im przeszkodzić, rozeszły się każda w swoją stronę. Oczywiście pokłócone były na wieki, bo jak się domyślacie impreza się odbyła. 


~ ~ ~ ~

Zima przyszła do nas 28 października. Miałam wtedy napisać posta, z cyklu "ludzie, spadł śnieg", ale po co ?  Przecież każdy to widział xD A nawet jakby nie miał w domu okien, to dowiedziałby się o tym z facebooka.


Kiedyś śniegu nie lubiłam, ale od jakiś 2 lat go pokochałam. Uczucie przyszło znienacka i tak pozostało. Wiadomo, że zima w mieście bardzo szybko z przyjemnego białego puchu staje się błotnistą breją, ale pozostają jednak takie obszary, gdzie śnieg jest bielusieńki i przyjemnie skrzypi pod stopami.



Śnieg sprawił, że poczułam jakby świąteczną atmosferę...a tutaj dopiero początek listopada.



Przeglądając facebooka natrafiłam na pewien obrazek, który po chwilowej konsternacji wywołał u mnie atak śmiechu: 



Jeszcze jeden malutki obrazek, z którego treścią niestety muszę się zgodzić. Idąc po oblodzonych chodnikach właśnie tak się czuję. 


Dzisiaj mamy 31 października i po śniegu praktycznie nie ma już śladu. Gdzieniegdzie pozostały malutkie kępki białego, skrystalizowanego "puchu". Za to zimno jest jakby była już zima...

~ ~ ~ ~

Na grobach dużo ludzi, oj dużo. Dlatego człowiek z aparatem może wmieszać się w tłum...

~ ~ ~ ~

Nauka dobrze mi idzie. Nie mogę narzekać. Przyzwyczaiłam się już do codziennej rutyny i nie sprawia mi już ona problemów. 
Brakuje mi trochę lenistwa, czytania książek, nic nie robienia. No ale trudno, trzeba się poświęcić, żeby coś osiągnąć. 
Na książki i lenistwo zawsze przyjdzie pora...tak sądzę. 


~ ~ ~ ~

Kto z Was pamięta tą bajkę ?



Ja pamiętam ja baaaardzo dobrze. W dzieciństwie oglądałam ją praktycznie codziennie.
Szkoda, że wraz z wiekiem zatracamy zdolność oglądania bajek, tak jak oglądaliśmy je będąc dziećmi. Teraz, jako dorośli ludzie widząc początek bajki, od razu znamy jej zakończenie, wiemy co zrobią bohaterowie, co powiedzą, jak się zachowają. 



O dziwo pamiętam jeszcze ten odcinek o_O


Zastanawiam się nad cyklem postów o bajkach z mojego dzieciństwa. Co o tym sądzicie ? :)

* * *

Zdjęcie na dzisiaj: nadal w pryzmacie wakacyjnym - poranne światło.




2012/10/23

Idzie zima

I nareszcie czuć w powietrzu prawdziwą, chłodną jesień. Powietrze jest ciężkie, przesycone dymem i zimnem.
Dzisiaj pierwszy, od dłuższego czasu dzień bez słońca - dzień chłodny, pochmurny i prawdziwie jesienny. Za oknem nadal feeria jesiennych barw - żółty, czerwony, czasami nawet jeszcze zielony - ale jednak czuć, że to już nie to, co było.
"Moje" piękne, złote drzewko straciło wszystkie liście, samotna jabłonka teraz też jest naga - pozostały na niej tylko pojedyncze jabłka, co wygląda nieco komicznie. Trawy żółkną, brązowieją, kładą się na ziemi, jakby zmęczone przedłużającym się ciepłem.
W tym roku drzewa wyglądają dziwnie. Jest prawie początek listopada, a one nadal mają - przynajmniej większość z nich - liście. I to liście w pięknych, złocisto - złotych kolorach. Przyroda wiecznie nas zaskakuje.
Codzienne mgły utrzymują się od godzin wieczornych do popołudnia dnia następnego. Gdy wyglądam w nocy przez okno nie widzę nic oprócz mlecznej powłoczki - magicznie *.*
Od czwartku mroźne noce ♥ klik, a więc mgieł już nie będzie. Są to ostatnie dni i noce, żeby na nią popatrzeć, zauroczyć się jej pięknem.
W sobotę możemy się spodziewać opadów śniegów. Mam nadzieję, że nie będzie to tylko pusta zapowiedź i jednak śnieg spadnie.



~ ~ ~ ~

Nie ukrywam, że taka pogoda jest mi bardzo na rękę. Od razu lepiej mi się uczy - siadam do książek i nauka idzie jakoś szybciej, niż jak za oknem króluje słońce.
Samo powtarzanie i uczenie się nie sprawia już mi większych problemów - rutyna, że tak powiem XD
Cieszę się, że nie zrezygnowałam z marzeń i się nie poddałam.



Oczywiście na początku było trudno - ciężko mi było skupić się na czymkolwiek. Mój mózg wołał tylko: "Zostaaaaw tooo", ale, jak widać, jakoś go uciszyłam ^^
Teraz uczę się praktycznie codziennie, a gdy tego nie robię jest mi tak jakoś "dziwnie" - a więc to dobry znak, że już się przyzwyczaiłam do nauki :)




~ ~ ~ ~

Dzisiaj obudziłam się o 13.30. Patrząc na zegarek wiszący naprzeciwko mojego łóżka nie mogłam w to uwierzyć. Myślałam, że bateria się wyczerpała i wskazówki zegara zatrzymały się na 1.30 w nocy. Niestety nie. To była rzeczywistość.


* * *

Zdjęcie na dzisiaj: wakacyjna lampa



2012/10/18

7 021 836 029

Na świecie żyje 7 021 836 029 ludzi. Każdy z nich codziennie wykonuje setki czynności, ma swoje marzenia, pragnienia, zmartwienia i smutki.
Czasami zastanawiam się co w danej chwili robią np. mieszkańcy Kanady, Włoch, Wenezueli czy Argentyny. Czy śpią, czy oglądają zachód słońca, czy się uczą, pracują, zmywają naczynia, bawią się z psem ?
Zawsze takie refleksje nachodzą mnie, gdy widzę sunący po niebie samolot (dlaczego wtedy, nie wiem). Zastanawiam się co widzą ci ludzie, co myślą, o czym marzą, co robią w życiu.
Każdy z nas codziennie pędzi, zatracając się w swoich obowiązkach. Nie zastanawiamy się nad życiem, robimy to, co od nas wymagają, czasami nawet nie pytając się po co to robimy.
Zatrzymajmy się na chwilę. Spójrzmy w niebo, pooglądajmy chmury, obejrzyjmy zachód słońca, policzmy gwiazdy. Korzystajmy z życia. Otaczający nas świat jest naprawdę piękny :)


~ ~ ~ ~

Pogoda niestety nadal mi nie sprzyja - całodzienne słońce nie jest tym, o czym marzę. Podobno najbliższy weekend ma być ostatnim takim ciepłym weekendem tej jesieni - zobaczymy.
Ale cóż, nie ma co narzekać, uczyć się trzeba, a muszę Wam powiedzieć, że nawet mi ta nauka dobrze idzie. Nawet z wosem nie mam większych problemów. Do zwykłej nauki dołączyłam robienie zadań maturalnych i pisanie prac wymaganych na rozszerzeniu, a w najbliższym czasie być może zacznę robić jakieś arkusze. Dobrze jest, i mam nadzieję, że nadal tak będzie :)

~ ~ ~ ~

Z wiadomości pewnego serwisu meteorologicznego dowiedziałam się, że jest bardzo prawdopodobne, iż na Wszystkich Świętych może spaść śnieg. Super *.* Oby się to sprawdziło :)



~ ~ ~ ~

Pewnie każdy z  Was kojarzy sprawę tzw.: "Basenu Narodowego". Internet został zalany memami na ten temat, świat opłynęła wiadomość, że w Polsce nie ma prognoz pogody, a w mediach nadal trwa przepychanka kto jest winny temu, że dach nie był zamknięty. Cóż, czy kiedyś coś u nas odbyło się normalnie? XD
Whatever. Ażeby nie pozostać na uboczu, ja też wstawię tutaj mema, który na pewno wszystkim miłośnikom "Piratów z Karaibów" się spodoba.



~ ~ ~ ~

Wczoraj jakoś tak przypomniały mi się święta Bożego Narodzenia i cała atmosfera związana z nimi. Zaczęłam oglądać zdjęcia, wspominać i jakoś tak się wzruszyłam. Tęsknię za świętami...

kwejk.pl


Cieszę się, że w tym roku nie będę musiała przejmować się nauką, szkołą, goniącymi mnie obowiązkami. Będą to moje pierwsze święta w pełni beztroskie, takie, jakie pamiętam jeszcze z dzieciństwa.

~ ~ ~ ~

Za niedługo w radiu pojawią się świąteczne piosenki. Uwielbiam ich słuchać ♥
A zakupy w supermarketach okraszone taką muzyką od razu stają się przyjemniejsze <3






* * *

Zdjęcie na dzisiaj: zakaz parkowania



2012/10/16

Deszcz *.*

Dzisiejsza pogoda jest pogodą idealną - zimno, szaro i baaardzo deszczowo. Tak jak lubię najbardziej.
W tym roku rzadko kiedy pada deszcz, a więc te chwile z nim trzeba naprawdę szanować i celebrować.

Poniżej taka mała infografika "Za co kochamy jesień ? ". Jeden punkt jest dla mnie troszkę niezrozumiały i uważam, że nie pasujący do tej pory roku: "Za odcięcia prądu przez burze". Burze  to domena lata, a nie jesieni, i autor tej grafiki raczej się troszkę pomylił XD Ale reszta jak najbardziej się zgadza.




~ ~ ~ ~

Nauka idzie mi już zdecydowanie łatwiej niż jeszcze na początku października. Nie mam już większego problemu z tym, żeby wziąć do ręki książkę i pogłębiać wiedzę. Ostatnio napisałam nawet pracę z wosu z poziomu rozszerzonego i mówiąc skromnie - łatwo i przyjemnie mi się ją pisało. 
Dzisiaj przerwa w nauce, bo musiałam załatwić kilka spraw, a więc jakoś tak mi dziwnie, że się nie uczyłam. I sennie jakoś, ale to pewnie przez to, że mało dzisiaj spałam. 

~ ~ ~ ~

Pewnie każdy z Was zna ten obraz: 

Eugène Delacroix,Wolność wiodąca lud na barykady



Ja z tym obrazem spotkałam się kilka lat temu, w czasach gimnazjalnych i od razu mnie zauroczył. Nie wiem co takiego w sobie ma, ale zawsze przyciąga mój wzrok. 
Autor obraz namalował w 1830 roku. Postać wolności jest uosobieniem Marianne, jednego z symboli narodu francuskiego, alegorią wolności i rozumnego myślenia. Marianne ma na głowie frygijską czapkę, która jest symbolem rewolucji francuskiej z 1789 roku. Rewolucjoniści na obrazie pochodzą z różnych klas społecznych. 
Dlaczego piszę o tym obrazie ? Ano dlatego, że ostatnio natrafiłam w Internecie na bardzo ciekawą wersję tego obrazu:


Jest to oczywiście raczej wersja dla dzieci oraz dla osób mających odpowiedni dystans do historii. Zdecydowanie nie polecam tej wersji tym, którzy nie orientują się w faktach historycznych i nie znają zjawiska jakim była rewolucja francuska - ich odsyłam do oryginalnej wersji dzieła. 
Wszystkim gorąco polecam poczytanie wiadomości na temat tego obrazu (niekoniecznie z wikipedii). 

~ ~ ~ ~

Nadal nie wpadłam na to, jak dodać zakładki do bloga. A więc najprawdopodobniej założę dodatkowego bloga, na którym będą pojawiać się opowiadania/historyjki itp. I może dodatkowo do tego bloga założę fanpage na facebooku, aby łatwiej Wam było śledzić mojego nowego bloga. Zobaczymy. 

* * * 

Zdjęcie na dzisiaj: deszczowo przez samochodową szybę